Moc komentarza ujawnił Facebook – podpowiadamy, jak przekuć oglądanie dziedzictwa kulturowego w edukacyjny sukces. Sama ekspozycja to punkt wyjścia do dalszych badań, odkryć lub twórczości. Ale żeby dany obiekt czy ekspozycja stały się początkiem nowej jakości potrzeba czegoś więcej niż wyeksponowanie. Pracownicy instytucji kultury nie mogą zapominać, że Ci, którzy ich odwiedzają – to nie tylko użytkownicy, którzy czerpią tymczasową przyjemność czy wiedzę z wizyty. To często przyszli naukowcy i artyści, którzy na bazie zdobytych doświadczeń kontynuować będą efekty prace, które gromadzą placówki.

Na razie jednak odwiedzający to mały Jaś czy Zosia. Wydaje się, że misja muzeum czy galerii sztuki to sprawić, by wiele rodzin odwiedzało to miejsce, dobrze się przy tym bawili i może wynieśli jakąś wiedzę. Jednak proces nabywania kultury to osadzenie człowieka w czasie i przestrzeni, inspiracja i motywacja do kontynuowania i ten element misji zdaje się umykać w ferworze tworzenia warsztatów i aktywności dla zbiorowego odbiorcy. Warto przyjmować głośnego gościa jako przyszłego twórcę, którego prace zawisną obok tych, które tak wytrwale bronimy przed dziecięcą ciekawością.

Jako komentarz w tym artykule rozumiem zarówno ustną informację jak i pisemną. Wszelkie uwagi co do ekspozycji czy gości ujęte będą w ramy komentarza.

Pracownicy kultury mają najprostszą drogę by stać się ogniwem łączącym jednostkę z jej tradycją, przeszłością lub emocjami czy talentem innych. Ale wydaje się, że w Polsce instytucje kultury dzielą się głównie na te, gdzie nie wolno niczego dotykać i te, które zgubiły ideę instytucji dziedzictwa kulturowego stając się na poły salą zabaw, a na poły laboratorium. Wciąż szukamy wyważenia. W końcu pomiędzy dotykaniem a nie dotykaniem jest przepaść, której osoba mało elastyczna nie jest w stanie dostrzec, ale w praktyce okazuje się, że to ogromne przedsięwzięcie. Mamy kilka propozycji dla kadry obsługującej ekspozycję, które ułatwią pozytywne podejście niezbędne do generowania pozytywnych komentarzy:

  • odczytuj energię dziecka jako fascynację tematem
  • zobacz w młodym człowieku ucznia, który szuka nauczyciela
  • pamiętaj, że ekscytacja dziecka nie wynika z jego złej woli
  • wiele zachowań dzieci to element nauki, jak się zachować
  • to samo dziecko zmęczone, głodne i znudzone zachowa się skrajnie inaczej niż wyspane, najedzone i zaciekawione
  • wymagaj tego, co jest zapisane, przedstawione lub zapowiedziane dziecku
  • ułatw rodzicowi egzekwowanie zasad przez wartościowe informacje, których może mu brakować, aby zaangażować dziecko

Podobnie jak w edukacji, tak w edukacji kulturowej niezwykle ważny jest tzw. Trójkąt edukacyjny. Ma on troje ramion – rodzice, dzieci, edukatorzy. Bez współpracy którejkolwiek z grup, może być trudno aktywować potencjał miejsca. Ale wystarczy, ze dorośli mają wspólny cel i szukają rozwiązań, a nie winnych.

Jak to jest z rodzicami?

Brakuje im niejednokrotnie wiedzy merytorycznej, doświadczenia czy nawet pomysłu, żeby odpowiedzieć dzieciom na pytanie, co widzą. A odpowiedzieć ciekawie to wyzwanie. I tak można przejść obok zupełnie wyjątkowych przedmiotów, obejrzeć je dokładnie, ale nie wynieść niczego wartościowego z tej aktywności. Oto wizualizacja problemu:

Idziemy z dziećmi spacerem przez las, a drogę przebiega nam jaszczurka. Przy odrobinie refleksu – łapiemy ją. Wystarczy powiedzieć, że owa zwinka ma ciemny ogon. Już kiedyś go odrzuciła, żeby goniący ją osobnik zajął się tą właśnie częścią ciała. Z tego powodu ogon odrósł ciemniejszy. Dzieci nie łapcie za ogon, bo zostanie Wam w dłoni.

Kiedy odwiedzamy Muzeum, które ma szklaną podłogę, a pod nami widać kości – nie trzeba wiele dopowiadać. Ale już komentarze pomocne rodzicom w galerii sztuki nie muszą być merytoryczne – mogą nosić znamiona ciekawostki, która sprawi, że dziecko na dłużej zatrzyma się przy obrazie czy rzeźbie albo stać się grą, która poszerzy dzieło o kontekst. My dorośli oglądamy jedynie wartość estetyczną i czy to chcemy przekazać dzieciom w galerii sztuki? Umieszczenie dzieła w czasie i przestrzeni, zrobienie z tego dobrej zabawy i relacja – czyli wspólna aktywność z dorosłym to wszystko, czego potrzeba, żeby wizyta w instytucji nie była jedynie dobrą zabawą albo jedynie nudną lekcją.

Co instytucje mogą zrobić? Zastanowić się, co niesie wystawa. Pytanie, czy warto robić wystawy z myślą o dzieciach jako specyficznym uczestniku kultury czy raczej dobrać środki do wystawy, która dla każdego człowieka jest wartościowa. Dzieci nie rozumieją kontekstu kulturowego i jest to błogosławieństwo, bo sztuka zawsze przekazuje więcej niż nam dorosłym się wydaje. Jesteśmy ograniczeni swoim wychowaniem i doświadczeniami, a moglibyśmy zobaczyć więcej. Jak dzieci. Im jednak potrzeba wątku relacji i sensu. Tym sensem jest dobra zabawa albo przynajmniej narracja. Przejdźmy się po muzeum – po nitce do kłębka.

Idea szczytna, ale brakuje ludzi do pracy. Może Instytucjom brakować zasobów ludzkich, ale karteczki czy strzałeczki na podłodze to nie jest zadanie, które wykracza poza możliwości jakiejkolwiek placówki.

“Czy wiesz, dlaczego ten miecz jest za szkłem? Używał go X i X, kiedy nie staniało takie państwo jak Polska.”

Komentarz, który zaczaruje opiera się na relacji (muzeum to też ludzie), zapewnia kontekst (widzę, że patrzysz na dany obiekt – to element całości) i umiejscawia obiekt w czasie i przestrzeni. Czy chcemy, żeby dzieci były gośćmi w placówkach? Jednymi z odwiedzających? Jeśli tak – warto skupić się na tym, czego im nie wolno, aby jak największa ilość odwiedzających w krótkim czasie zapoznała się z obiektami dostępnymi w salach i opuściła budynek. Ale jeśli chcemy, aby z sal naszej placówki wyszli przyszli krytycy czy twórcy – wymuszamy, żeby dali coś z siebie. Powinni zacząć wnosić coś do kultury. Milcząca obecność może owocować sugestią, że kultura i sztuka to martwe acz wartościowe źródła estetycznej przyjemności, ale kiedy wyjdziesz z muzeum, zapominasz o nich. I ta rola kultury jest równie ważna! Oderwanie od problemów, od codzienności i rozrywka. Jednak obie role należy mieć na uwadze.

Komentarz nie przelicza się ilościowo – tzn. równie wymowne są dwa zdania, co pół godziny opowieści. Co więcej potrzeba komentarza nie oznacza bezpośredniego udziału kadry. Zachęcamy do tworzenia komentarzy w różnorodnych formach. Oto kilka propozycji:

  • karteczki z komentarzem na poziomie oczu dziecka czy osoby na wózku inwalidzkim
  • ilustrowany komentarz np. zawieszona obok rzeźby grafika
  • komentarz do odsłuchania – np. guzik lub dźwignia przy obiekcie, audioguides (przewodniki audio)
  • przestrzeń na komentarz – np. pusta kartka do narysowania komentarza przez dziecko – co Ci się kojarzy z tym obiektem? Albo – co tu widzisz? Taka tablica komentarzy dla kolejnych młodych odwiedzających to bardzo ciekawa propozycja
  • fragment bajki lub wiersza, motyw muzyczny, filmik na ekranie korespondujący z obiektem

Jak zwykle granica między zabawą, a zaangażowaną edukacją kulturową bywa cienka – jeśli dziecko ma plan wizyty – po wciśnięciu guzika raz, nie będzie potrzebowało wciskać go dwadzieścia razy, bo otrzyma komunikat, że ciąg dalszy jest w sali X. Albo pod schodami. Albo na zielonej ścianie. Z ilością narzędzi wydających dźwięki lub będących źródłem światła należy być ostrożnym, gdyż nadmiar bodźców negatywnie odbije się na odbiorze.

Warto też zadawać odpowiednie pytania w ramach komentarza. Przy obiekcie na ekspozycji można zostawić listę pytań dla rodzica i dziecka. Np:

  • Czy na obrazie są zwierzęta?
  • Czy wiesz, że tytuł obrazu to…?
  • Czy widziałeś w tej sali podobny obraz?

Kreatywność i empatia wskazane. Trzeba powiedzieć wiele różnymi środkami wyrazu, a jednocześnie nie przesadzić. Jednak jest to przynoszący wspaniałe efekty eksperyment. Funkcja komentarza jest bezcenna inaczej kierunki studiów czy zawody oparte na komentowaniu sztuki i kultury nie miałyby racji bytu…

 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
logo niw Sfinansowano z Narodowego
Instytutu Wolności ze środków
Programu Rozwoju Organizacji
Obywatelskich na lata 2018-2030.
logo proo
logo rodzic w mieście Projekt realizowany jest
przez fundację Rodzic w Mieście