Przyjazny dzieciom, przyjazny kobietom w ciąży, przyjazny osobom niepełnosprawnym, przyjazny osobom nie mówiącym po polsku… Można mnożyć takie kategorie, ale w poniższym tekście staramy się zebrać standardy, które KAŻDEMU ułatwią korzystanie z przestrzeni, która jest wymagająca. Umówmy się, że jeśli rodzic chce skorzystać z zasobów placówki, a nie tylko pospacerować pod dachem, kiedy na zewnątrz pada deszcz, musi spędzić sporo czasu w tym specyficznym miejscu. Wybraliśmy podstawowe standardy, bez których trudno mówić o instytucji przyjaznej rodzinom.

  1. Informacja o ekspozycji

Informacja to podstawowe dobro w dzisiejszych czasach. Czy karteczka z podpisem autora i datą powstania wystarczy? A może dobrym pomysłem jest dołączyć przydługi tekst drobnym drukiem napisany w języku naukowo-przeintelektualizowanym? To nie jest coś, co sprawi, że uruchomi się kategoryzowanie, kreacja lub jakiekolwiek inne procesy w kimkolwiek. Trafionym komentarzem może być fragment wiersza, opowiadania, cytat z autora, rysunek lub zdjęcia z etapów powstawania. Jeśli zamieszczamy dłuższą informację, zwróćmy uwagę na czcionkę – jej wielkość i układ tekstu. Przeczytanie 30 takich notatek to już jak poważna lektura. Dla młodego człowieka to dużo, dla rodzica, który czyta to dziecku za dużo. Niekiedy informacja o kontekście powstania wnosi bardzo wiele, ale wyważenie ilości jest kluczowe.

Na pewno warto pomyśleć o umieszczeniu komentarza także na wysokości oczu osób, które nie są standardowego wzrostu. Mowa przede wszystkim o dzieciach i osobach na wózkach inwalidzkich. Dla najmłodszych dobrym rozwiązaniem będą schodki w salach, drabiny w razie potrzeby czy nawet ławeczki. Jednak można też pomyśleć o mechanizmie regulacji wysokości komentarza lub ustawienia go gdzieś pomiędzy potrzebami gości o różnym wzroście. Podobnie sama ekspozycja powinna być rozplanowana w sposób widoczny dla gości o różnym wzroście, co może być nie lada wyzwaniem!

  1. Toalety

To taki standard infrastrukturalny, o którym nadal warto mówić, choć doszło już do wielkich zmian w tej kwestii. Przewijaki potrzebne są w każdej toalecie – także męskiej. Dobrym zwyczajem jest  umieścić w toaletach również koszyczek z pieluchami i mokrymi chusteczkami (można pomyśleć o dogadaniu się z producentami, którzy mogą chcieć promować swoje produkty dla dzieci przez udostępnienie ich w toaletach instytucji).

Dostęp do toalety to już często wymagająca remontu kwestia, ale przy projektowaniu nowych budynków warto przeanalizować trasę, jaką muszą pokonać odwiedzający, aby tam dotrzeć. Umieszczenie toalet na końcu podłużnego budynku nie jest najlepszym rozwiązaniem. Toaleta w pobliżu kawiarenek czy strefy dla rodzin rozwiąże wiele problemów. Problem umiejscowienia toalety dotyczy także seniorów i osób niepełnosprawnych.

  1. Chwila przerwy

Nic tak nie umili pobytu w miejscu, które bądź co bądź służy intelektualnym, wymagającym wysiłkom jak przerwa. Jeśli odwiedzający faktycznie uczą się, kontemplują, czytają informacje czyli korzystają w pełni z zasobów placówki, nie obejdzie się bez chwili oderwania umysłu od nauki. Przestrzeń relaksu nie powinna ograniczyć się do dwóch kanap na korytarzu. Wspaniałym rozwiązaniem są kanapy, fotele czy ławeczki zarówno w pobliżu obiektów lub bezpośrednio przed nimi, ale też w rogach i po bokach sali, żeby można było:

  • Odpocząć
  • Napisać wiadomość lub recenzję/post na media społecznościowe, jakie to wspaniałe miejsce odwiedzamy
  • Nakarmić maluszka piersią
  • Poszukać czegoś w torebce
  • Posadzić zapłakane dziecko
  • Naszkicować coś etc.

Stworzenie przestrzeni służącej kilku celom – np. kawiarenki – to istotny zabieg strategiczny placówki. To strefa, która dba o to, aby placówka mogła na siebie zarobić. Ale to dopiero początek zalet.

Kolejny aspekt to po prostu potrzeba fizjologiczna. Wysiłek intelektualny spala kalorie! Nie ma to, jak wzmocnić się i ruszać dalej na podbój świata. Zaspokojone potrzeby oznaczają:

  1. Wydłużony czas pobytu w placówce
  2. Wzrost zadowolenia z wizyty jako całości czyli zwiększenie szansy powtórnej wizyty
  3. Uporządkowanie przestrzeni – zmęczeni, rozmawiający przez telefon czy karmiące mamy mogą usunąć się z przestrzeni przeznaczonej do zwiedzania z korzyścią dla siebie i innych zwiedzających, gdyż ogranicza się wtedy chaos.
  4. Innowacje

Z wielu dobrodziejstw nowoczesności warto skorzystać. Przykładem mogą być aplikacje stworzone przez konkretną placówkę, które ułatwią korzystanie z niej – gość znajdzie tam godziny otwarcia, informacje o wystawach i wydarzeniach, przypomnienie o nadchodzącym wydarzeniu, kupi bilety. Dla placówki to bardzo przydatne narzędzie, gdyż pozwala na stała ewaluację i mierzenie statystyk odwiedzin instytucji.

Dotykowe ekrany czy inne techniczne gadżety mają swoją funkcję, która nie rywalizuje z tradycyjnymi środkami, ale je uzupełnia. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj (link do artykułu o technologii/innowacjach).

  1. Światło i dźwięk

Chodzenie po dużej instytucji to wyprawa. Trudno nazwać to spacerem. Do tego jarzeniowe, ostre światło, przytłaczająca ilość przedmiotów wokół itd. I tu oczywiście grupy seniorów czy rodzin z małymi dziećmi mogą okazać się mało odporne na takie warunki.

Dobrym rozwiązaniem przynajmniej w części sal jest przyciemnienie i podświetlenie jedynie obiektów. Samych przedmiotów nie powinno być zbyt wiele w jednej sali, choć to czasem kwestia nie do rozwiązania. Jednak nie służy to ani interesowi zwiedzających, którzy są przebodźcowani, ani pracownikom – większa ilość osób na sali w tym samym czasie, mniejszy ruch i większa ciasnota. Do tego obiekty zagrożone są przez poruszających się kroczek za kroczkiem zwiedzających. A najmniej służy to starszym osobom i dzieciom. Zwiększa się też hałas w sali.

Ta ostatnia kwestia jest do rozwiązania przez wyciszenie ścian lub sufitu. To wspaniałe rozwiązanie stosowane z powodzeniem w polskich szkołach podstawowych, niewiarygodnie zwiększa komfort przebywających we wspólnej przestrzeni. Wystarczy wyciszenie jednej ze ścian, aby uzyskać świetny efekt.

Eliminacja bodźców jest niezwykle ważna, gdyż zmęczenie odczuwamy dopiero pod koniec wizyty, kiedy czas na feedback, ewaluację i początek procesu decyzyjnego, czy jeszcze tu wrócimy. Dlatego warto zadbać o komfort gości.

  1. Kadra

No więc przestrzeń przestrzenią, a czynnik ludzki, jak zwykle wiodący. Oczywiście w kulturze również chodzi o relacje, a kontakt z drugą osobą pozwala nam na głębsze doświadczenie. I jest trochę tak, że pracownicy stają się wizytówką, ale też elementem magicznej przestrzeni, w której przyszło im wypełniać obowiązki. Nawet ochroniarz, sprzątający czy kasjer traktowani są jako istotny element. Czasy, kiedy instytucja łaskawie wpuściła w swoje mury odwiedzających minęły, a elastyczność pracowników ma znaczenie przy późniejszej ewaluacji kulturalnych projektów. Szkoda, kiedy w komentarzach pod recenzją wystawy pojawią się uwagi na temat nieprzyjemnego pracownika. Rodzice to wymagająca grupa odbiorców, która chętnie komentuje i ocenia odwiedzone miejsca. Z kolei starsi ludzie to zwykle nieobecna lub niewymagająca grupa, którą warto ośmielać.

Zupełnie drugą sprawą jest kadra świadcząca usługi bezpośrednio związane z misją placówki. Tu zasady są dokładnie takie, jak w sklepie z drogą odzieżą. Lepiej nie być zbyt namolnym, ale pomocnym. Wielu gości myśli, że nie potrzebuje pomocy lub komentarza, a jednak trudno ocenić wartość czegoś, czego nie znamy.

  1. Regulamin – nie dotykaj, zostaw,

Do tej pory misja placówki to przede wszystkim udostępnienie zbiorów, dzieł czy koncertów szerszej publiczności. Ale ta publiczność stała się bardzo szeroka. Należy więc pomyśleć o tym, jak komunikować różnorodnym grupom interesu korzystanie z tej przestrzeni.

Jeśli cała przestrzeń opiera się na zakazach i nakazach, tworzy się atmosfera petent-urzędnik. Odwiedzający mogą okazać się niemile widzianym gościem. A nie uczestnikiem czy aktywnym odbiorcą. Przykład z Japonii, gdzie pracownicy uśmiechają się do każdego dziecka rozumiejąc jego naturę, a jednocześnie nieustająco przecierają szmatką szklane gabloty zamiast zwracać uwagę dzieciom. A to w japońskich placówkach starsze Panie bawią się z dziećmi, pokazują im przestrzeń i opowiadają, jak to dawniej bywało. Seniorzy i dzieci wspólnie oglądają ekspozycję. Brak zakazów i nakazów, a jedynie nakreślenie, jaka to przestrzeń i jak z niej korzystać, robi miejsce na relację. Na wspólne korzystanie. Jeśli pracownicy zajmują się pilnowaniem, aby dziecko nie dotykało plexi albo pilnowaniem rodzica, żeby pilnowało dzieci, nie mają czasu wejść w pozytywną interakcję z obecnymi na sali gośćmi. Nie mają też czasu na mycie gablot.

Prawda jest taka, że nieustające sprzątanie po wizycie dzieci jest małym kosztem za ich udział w życiu kulturalnym. Zadaniem pracowników jest tak planować przestrzeń, żeby ograniczyć liczbę miejsc niebezpiecznych, niedostępnych dla dzieci, a zadaniem rodzica rozumieć, że to miejsce wyjątkowe. Ale z perspektywy placówki, nie warto zajmować się tym, co rodzic robi źle lub dobrze, lecz stworzyć SOBIE takie warunki pracy i odwiedzającym WIZYTY, aby konflikt interesów był zminimalizowany. Do wizyty można się przecież przygotować.

Pomogą dedykowane strefy w każdej sali. Jednocześnie warto pogodzić się z tym, że więcej energii kosztuje pilnowanie, żeby dzieci nie dotykały szyb plexi niż ich przecieranie. Jednak wartość z tworzenia przyjaznego środowiska sprawia, że dziecko ma potrzebę współpracować. Warto uczyć dzieci, jak dbać o wspólną przestrzeń, ale konstruktywnie.

  1. Jak się nie zgubić

Co by nie mówić – znaczna część instytucji znajduje się w naprawdę dużych budynkach lub w budynkach o specyficznej np. przedwojennej architekturze. Już od wejścia gość powinien mieć jasne wskazówki, co do tego, jaka przestrzeń na niego czeka, na czym warto się skupić, żeby nie wyjść z poczuciem straty. Rodziny z dziećmi często muszą skończyć wizytę wcześniej lub przychodzą obejrzeć konkretną rzecz.

Pomocne okażą się informacje już na wejściu, gdzie są toalety – czy na każdym piętrze, czy jest winda i strefa do jedzenia. To wiadomości, bez których student sobie poradzi, ale mama w ciąży zwiedzająca muzeum z 2-latkiem może się bardziej zmęczyć niż skorzystać. W wielu muzeach na świecie wręcza się na wejściu mapkę lub ulotkę z najważniejszymi informacjami dotyczącymi budynku i samej ekspozycji.

Dobrym pomysłem są kierunkowskazy – także te dotyczące toalet czy innych ważnych stref lub mapki na ścianach.

  1. Bilety

Choć niewiele zostało już takich miejsc, to jednak wciąż istnieją. Nie wszędzie kupimy bilety przez internet, a co najważniejsze – nie zawsze kupimy i opłacimy je online. Tak, aby do instytucji kultury już tylko wejść o wyznaczonej porze.

W tej części warto też wspomnieć o ciekawym rozwiązaniu, jakie wykorzystują niektóre muzea tj. limitowaniu ilości osób w sali czy w placówce na daną godzinę. Ma to swoje plusy i minusy, ale zdecydowanie podnosi komfort zwiedzania. Zarządzanie ilością gości przez internet pomaga też monitorować prawa rządzące decyzjami rodziców – widać godziny, w których rodzice wybierają aktywności, preferowane dni i godziny wizyt.

  1. Szafeczki zamiast szatni

Nawet najwspanialsze obiekty nie obronią się same. Zadaniem placówki jest stworzyć taki klimat i przestrzeń, aby można było w pełni korzystać z zaproponowanych wystaw – na przestrzeni potrzebnego do tego czasu. Ten czas zdecydowanie marnujemy w kolejkach.

Wydaje się to banalne, ale dla rodzin z małymi dziećmi odwiedzających placówki zimą instytucja szatni plus kolejka, jaka towarzyszy jej w drodze po odbiór i oddanie odzieży i “cennych przedmiotów, za które placówka nie odpowiada” to utrudnienie. Zmusza też do przepychania się lub stania z dzieckiem po rzeczy, na które przy odrobinie szczęścia nie zgubiliśmy numerka…

 

 

Subscribe
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
logo niw Sfinansowano z Narodowego
Instytutu Wolności ze środków
Programu Rozwoju Organizacji
Obywatelskich na lata 2018-2030.
logo proo
logo rodzic w mieście Projekt realizowany jest
przez fundację Rodzic w Mieście